Dekoncentracja w sporcie wyczynowym nie istnieje.

Należy uświadomić sobie, że dekoncentracja w sporcie wyczynowym nie istnieje, bowiem w punkcie skupienia uwagi zawsze znajdują się jakieś myśli. Ustalenie, co ma znajdować się punkcie skupienia uwagi, to pierwszy zabieg, jaki należy wykonać w pracy mentalnej. Drugim jest tworzenie indukcji hipnotycznej, która pozwala na wywoływanie stanu głębokiej koncentracji, zgodnie z wcześniej ustalonym programem.

To nie skoncentrowany umysł jest uważny, ale to umysł, który znajduje się w stanie uważności, może się skoncentrować. Koncentrowanie myśli może mieć charakter hipnotyczny, analityczny lub medytacyjny. Przy każdej zawężonej percepcji pojawia się hipnoza. Jeżeli masz ustaloną filozofię startową i startu na dany dzień - zgodnie z nią - nastąpi realizacja sugestii. To ważne, żeby nauczyć się czym żyć, jaką kierować się wizją oraz co odczuwać, zarówno szykując się do działania, jak i w trakcie wykonywania swojego zadania.

Nauka narracji, jak winna brzmieć autorozmowa, przed startem i w czasie jego trwania, to wiodący cel moich spotkań z wyczynowcami. Myślenie stanowi kluczowy element, który pozwala zachować optymalny poziom koncentracji. Sztuką jest myśleć o czynnościach, które wykonujesz poprawnie. Dzięki temu myślisz tylko o tym, o czym myśleć powinieneś. I jest to jedyna skuteczna metoda w sporcie wyczynowym, którą w skrócie można byłoby nazywać „Jak myśleć, żeby nie myśleć”.

To między innymi dlatego tworzę 10 TRANSOWĄ™, zawierającą dziesięć warunków, które trzeba spełnić, aby wejść w stan hipnozy sportowej. Wypracowana - w oparciu o nią - umiejętność koncertowania myśli, diagnozy stanu i regulowania go do korzystnego, kiedy to w konsekwencji zadanie wykonywane jest w transie, zapewnia powtarzalność oraz skuteczność działań sportowca.

 

*10 TRANSOWA™ w 2020 roku spotkała się z uznaniem i uzyskała akredytację Towarzystwa Hipnozy Terapeutycznej i Badań nad Hipnozą.


Justyna Macur: Przestańmy chcieć wygrywać i zacznijmy myśleć po mistrzowsku.

Polski sport ma przestać mówić sportowcom, że mają wygrywać, a zamiast tego powinien zacząć uczyć się mistrzowskiego myślenia, bowiem ego przywiązane do wyniku rozpala proces wątpliwości i strachu. Poza tym stale porównuje się z innymi i czuje zagrożenie. Takie ego nie może znieść porażki, ponieważ jego tożsamość jest całkowicie oparta na wygranej, a przegrana jest bezpośrednim ciosem dla walidacji, której pragnie.

Nauka mistrzowskiego myślenia, to nauka sprawowania kontroli nad tym, co i jak myślisz. Oznacza trening bycia wystarczająco świadomym, aby wybrać, co właściwie ma być w Twoim punkcie skupienia uwagi. Niezwykłe osiągnięcie wymaga intensywnego treningu umysłu, aby skupiał się on na procesie, a nie na rezultacie. Dlatego najbardziej produktywną ścieżką jest koncentrowanie się na nauce, jak być wysoce wydajnym.

Intencjonalne myśli są podstawą myślenia o wysokiej wydajności. Istotne jest to, jak nazywasz i jak postrzegasz swój start, jak myślisz o sobie i co jest możliwe oraz jak podchodzisz do wyzwań, swoich błędów czy sukcesów. To myśli kształtują Twoje doświadczenia oraz mają wpływ na zdolność do wyrażania Twojego talentu czy ciężko wypracowanych umiejętności.

Świadomie wyznaczaj swoją filozofię startową, bo to właśnie ona wpływa na Twoje myśli, słowa i czyny. I rozgrywaj swoje starty w szatni poprzez budowanie nastawienia na wysoką wydajność, a w szczególności poprzez umiejętny priming i diagnozę swojego stanu przed zawodami.


Julia Piotrowska: Nauczyłam się strzelać w transie świadomie.


Hipnoza w sporcie. O konieczności aktualizacji podejścia do psychologii w polskim wyczynie.

Ktokolwiek powołuje do życia myśl nową, nowe formy i siły, musi spotkać się z oporem dawnych myśli i sił. Choć stworzony do postępu, opiera mu się człowiek już to z lenistwa, już to że się przywiązał do starego i porządku, choćby nowy był lepszy.

Didon

 

Cieszę się, że przybywa wyczynowców skorych do pracy nad umiejętnościami autohipnozy sportowej. Siatkówka, żużel, tenis stołowy, bieganie, kulturystyka, strzelectwo, sztuki walki, MTB, petanque, pływanie mają już swoich przedstawicieli nowego podejścia.

Psychologia w sporcie nie może być tylko koncentracją na oddechu, radzeniem sobie ze stresem, presją i depresją. Zmian wymaga nie tylko mindset sportowców, ale ich rodziców, opiekunów i trenerów. Należy otworzyć oczy i zacząć odkrywać oraz stosować nowe nazewnictwo, metodyki i rozwiązania.

Priming, 10 transowa, odmienne stany świadomości, w tym głębokiej koncentracji, korzystne KAPE czy wprowadzenie regeneracji psychicznej jako jednostki treningowej, to tylko niektóre wymienione zagadnienia warte wdrożenia do polskiej myśli szkoleniowej.

Rok 2023 był mądry i owocny, z przeszkodami, ale rozwojowy. Przed nami konsekwentna praca nad tym, jak umiejętnie przenosić informację z poziomu semantycznego na poziom somatyczny oraz jak szybko przekształcać reakcję psychiczną w pożądaną reakcję fizjologiczną. Niedługo poznacie relacje kolejnych sportowców zadowolonych z wprowadzania nowoczesnych rozwiązań.

 

Do zobaczenia w Nowym Roku!

Justyna Macur


M. Ziółkowska: pozbyłam się problemów blokujących mój sportowy rozwój.

Za mną udany sezon startowy. Pierwszy, w którym czułam się w pełni zdrowa, od ponad 3 lat, czyli od czasu, w którym zaczęłam się zmagać z boreliozą i powikłaniami po tej podstępnej chorobie. Trudno mi było w tym czasie pogodzić się z utratą formy fizycznej, a powrót do zdrowia i normalnych treningów okazał bardzo długim procesem.

Nie lubię wracać do przeszłości, ale pewnie nie jestem jedyną osobą, której podobne problemy zdrowotne utrudniły uprawianie sportu. Zdałam sobie sprawę, że mimo tego, iż był to dla mnie bardzo trudny okres, to wychodzenie z tego stanu okazało się bardzo budujące. Dlatego pomyślałam, że to dobry moment, aby podzielić się tym doświadczeniem.

W 2020 roku jeszcze przed sezonem treningi zaczęły mi sprawiać coraz więcej trudności. Wtedy moją uwagę  zwróciła plama wokół miejsca, gdzie jakiś miesiąc wcześniej zostałam ukąszona przez kleszcza. To był rumień charakterystyczny dla boreliozy. W trakcie i po kuracji antybiotykowej moja kondycja fizyczna dramatycznie się pogorszyła. Problemy oddechowe doprowadziły mnie do stanu, w którym wysiłek fizyczny sprawiał mi wielki ból.

Dlaczego mi się to przytrafiło i kiedy to się skończy?

Mimo iż przez cały czas próbowałam trenować z nadzieją, że ten stan szybko się poprawi, nic takiego nie następowało. W tym czasie chodziłam od lekarza do lekarza, szukając cudownego leku na moje dolegliwości. Jednocześnie brałam udział w maratonach MTB, ale wybierałam te najdłuższe, bo mój aktualny stan pozwalał na utrzymanie średniego tempa nawet przez kilka godzin, ale nie byłam w stanie zwiększyć intensywności. Cały czas żyłam nadzieją, że zaraz wyzdrowieję. To trwało aż do październikowej edycji Bike Maratonu w Świeradowie-Zdrój, gdzie podjazd na Łącznik był dla mnie tak wyczerpujący, że nie byłam w stanie dobrze trzymać kierownicy i na asfaltowym zjeździe wylądowałam na asfalcie, mocno zdzierając sobie skórę na nodze. Chyba dopiero wtedy dotarło do mnie, w jakim fatalnym stanie jest mój organizm.

Czas pogodzić się z sytuacją.

Intensywny wysiłek fizyczny był dla mnie koszmarem a podjazdy stały się dla mnie potwornie trudne. Trudno było mit to zrozumieć i pogodzić się z tym, że jazda rowerem MTB po górach, która była dla mnie zawsze największą przyjemnością, sprawiała mi tyle bólu. Ale nie mogłam przestać kochać gór i marzyć o tym, by znów móc czuć tą przyjemność z pokonywania podjazdów. Szukałam odpowiednich lekarzy, specjalistów, porad w Internecie, rozmawiałam z ludźmi, którzy mieli podobne problemy. Próbowałam zdiagnozować swój stan zdrowia, co nie było łatwe. Na pierwszy rzut oka wyglądałam na osobę zdrową, ale mój organizm nie chciał normalnie funkcjonować podczas treningów.

Jak wrócić do zdrowia?

Zaczęłam intensywnie myśleć, jak mogę wrócić do zdrowia. Czytałam różne książki, artykuły, przesłuchałam wiele podcastów. Wprowadzałam drobne zmiany do codziennego życia (łącznie z tym, że uczyłam się od nowa poprawnie oddychać). Niektóre z tych zmian powodowały, że czułam się lepiej, więc zostawały ze mną na stałe. Energia powoli zaczęła wracać. Podejmowałam się różnych wyzwań, szukałam miejsc, które dobrze wspominałam i wiedziałam, że dadzą mi  zastrzyk pozytywnej energii.

Jedną sytuację zapamiętałam szczególnie. Byłam w austriackim Ischgl na etapówce MTB, gdzie bardzo słabo się spisałam na wyścigach, ale w dzień wyjazdu bardzo chciałam jeszcze raz podjechać do górnej stacji wyciągu Idalp położonej na wysokości ok. 2300 metrów n.p.m. Żeby tego dokonać musiałam wstać o 6 rano, żeby o 7 godzinie zacząć już podjazd na rowerze. Wtedy poczułam (i przypomniałam sobie) jak dobrze na mnie działa takie wczesne wstawanie. Cała wyprawa tamtego dnia była niesamowita: chmury nad doliną, przepiękne widoki, górskie powietrze i skaliste szczyty nade mną. Wtedy zrozumiałam, że mogę spokojnie wrócić do wcześniejszej pory wstawania, co w czasie wychodzenia z choroby było nierealne. Nie dość, że nie byłam w stanie się dobudzić, to przez długi czas czułam, że nie mam siły ani energii do funkcjonowania. Tamten moment był jedną z oznak, że wracam do zdrowia.

Powoli, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, zauważałam powolną poprawę samopoczucia i rosła we mnie wiara w pełny powrót do zdrowia.

Jak zbudować formę po chorobie?

Niestety odbudowanie formy fizycznej okazało się bardziej skomplikowanym procesem. Problemy z szybkim powrotem do dyspozycji sprzed choroby wywoływało frustracje i odbiło się na mojej psychice. Wtedy też rozpoczęłam współpracę z psychologiem sportu Justyną Macur, która pomagała mi zmienić tok myślenia i skoncentrować swoją uwagę na procesie budowania nowej formy fizycznej. Zaczęłam dostrzegać, gdzie mam największe braki treningowe i czego potrzebuję, by przygotować się dobrze do kolejnego sezonu.

Budujący proces.

Sama wiedza o tym, jak trenować, nie wystarcza do zbudowania dobrej formy. Doświadczenia po chorobie nie pomagały mi, bo ta niestety pozostawiła po sobie trwały ślad. Musiałam nauczyć się cierpliwości, potrzebowałam spokoju i wiary w to co robię.

I tak, minionej zimy, krok po kroku, wprowadzałam kolejne zmiany w treningach na rowerze czy siłowni, które pomagały mi czuć się lepiej i w efekcie solidnie przygotować się do sezonu. W kontekście tych ostatnich lat, powrót do rywalizacji w Elicie na międzynarodowych zawodach był dla mnie całkiem nowym, ekscytującym doświadczeniem. Ukończenie trzech edycji Pucharu Świata w maratonie MTB czy start w Mistrzostwach Świata w Maratonie MTB w Glasgow jeszcze rok temu wydawało mi się zupełnie nierealne.

Oczywiście nie jestem jeszcze całkowicie zadowolona ze swojej formy sportowej, czuję, że jest jeszcze sporo do poprawy. Jednak największym sukcesem dla mnie jest powrót do zdrowia :) oraz fakt, że pozbyłam się problemów blokujących mój sportowy rozwój i równowagę emocjonalną.

W najbliższym czasie znów rozpocznę przygotowania do następnego sezonu! Parę wyzwań wciąż jeszcze czeka!

Michalina Ziółkowska


Emilia Kijok spełnia swoje marzenia.

O multimedalistce, u której zaangażowanie oraz mądra praca powodują, że staje się wszechstronnym sportowcem, a medale Mistrzostw Polski, Mistrzostw Europy oraz Mistrzostw Świata są konsekwencją wiernie obranej wizji:
  • "Staraj się raczej wywołać w sobie wyobrażenie przeciwne, piękne oraz prawdziwe, a przegnać owo niekorzystne. Gdy już przywykniesz do takich zmagań, zobaczysz, jakie przez to u Ciebie wyrobią się ramiona, a jakie muskuły, a jakie siły. Ten jest zapaśnikiem rzeczywiście wytrawnym, kto się ćwiczy w walce z złudnymi wyobrażeniami!"
  • Na spełnianie sportowych marzeń nigdy nie jest za późno! Marzenia zamieniasz na cele i konsekwentnie podążasz drogą, mądrze planując swój rozwój. To proces zarówno trudny, długotrwały, jaki i przynoszący owoce w postaci doświadczenia, umiejętności i cennych refleksji, by następnym razem zrobić inaczej. Zdeterminowany pracujesz na rzecz wszechstronnego siebie, bowiem wiele czynników składa się na high performance.
  • Na tej drodze trzeba być szczęśliwym, bo złość, rozżalenie czy smutek nigdy nie będą dobrą chemią dla ciała. By móc stać się wojownikiem przełamujesz w sobie lęk, tak by zacząć czuć się odważnie. Wiedząc, że jesteś przygotowany i potrafisz zrobić swoje, pojawia się zawężenie do wykonania zadania, krok po kroku. Cierpliwość i konsekwencja rodzi wewnętrzny spokój. A na koniec pobudzasz się, bo robiłeś to powielokroć i chcesz to zrobić dobrze, i chcesz to zrobić dobrze właśnie teraz!